Media o nas

Wyborcza Lublin: Waldemar Żurek: Jeśli politycy będą mieli wpływ na sądy, to sędziów będzie można przerzucać jak meble

O niezależności sądów, “dobrej zmianie” w sądownictwie i szykanach wobec sędziów opowiadali w niedzielę w Lublinie Waldemar Żurek i Igor Tuleya. Sala konferencyjna hotelu Mercure była wypełniona po brzegi, a goście dostali owację na stojąco.

Sędziowie Igor Tuleya i Waldemar Żurek to postaci, których w zasadzie przedstawiać nie trzeba. Wszyscy dobrze znają ich z mediów. Igor Tuleya to specjalista prawa karnego, orzekający w wydziale karnym Sądu Okręgowego w Warszawie. Wademar Żurek jest sędzią Sądu Okręgowego Kraków, zajmuje się prawem cywilnym. Wcześniej pracował w wydziale odwoławczym, w lipcu przeniesiono go do wydziału rozpoznawczego tego sądu. To także członek dwóch kadencji Krajowej Rady Sądownictwa i jej były rzecznik prasowy.

Do Lublina obaj panowie przyjechali jako goście Klubu Obywatelskiego zorganizowanego przez Komitet Obrony Demokracji. Zainteresowanie spotkaniem było tak duże, że w sali konferencyjnej hotelu Mercure przy al. Racławickich zabrakło miejsc. Trzeba było w niej dostawiać krzesła. Rozważaniom sędziów przysłuchiwało się około 200 osób.

Waldemar Żurek uczestniczył w spotkaniu w koszulce z napisem „Konstytucja”.

Czy jest niezależność sędziów i dlaczego jest potrzebna?

Rozmowa, którą prowadził lubelski adwokat Krzysztof Sokołowski, dotyczyła wymiaru sprawiedliwości oraz zmian, jakie w nim zachodzą. Sędzia Igor Tuleya opowiadał o tym, czym jest niezależność sędziowska i niezawisłość sędziów oraz dlaczego to ważne aspekty. – Niezawisłość jest pojęciem zapisanym w konstytucji. Niezawisły sędzia jest wolny od jakichkolwiek wpływów, nie tylko chodzi o pozostałe władze, ale też polityków, media. Mówi się o gwarancjach niezawisłości. To nie jest przywilej sędziów, tylko tarcza, zabezpieczenie przed wpływami. Nie wymagamy od chirurgów, żeby operowali gołymi rękami, od strażaków by rzucali się w ogień bez ubrań ochronnych czy od pilota samolotu myśliwskiego latania bez spadochronu. Tak jak w przypadku sędziów jest to immunitet – tłumaczył Tuleya.

Dodawał też, że wprowadzane w ostatnim czasie przez rząd Prawa i Sprawiedliwości zmiany ograniczają tę niezależność, a nawet jej zagrażają. Podawał przykłady z Wrocławia i Szczecina. W tym pierwszym mieście sędziom, którzy nie dopuścili nielegalnie zdobytych dowodów do postępowania, grożono zastosowaniem postępowania dyscyplinarnego. Z kolei w Szczecinie wobec sędziów, którzy nie zastosowali aresztu wobec podejrzanego, grożono karami.

Waldemar Żurek dodawał, że potrzebne jest stworzenie takiego prawa, które nie pozwoli władzy wykonawczej czy ustawodawczej na „pociąganie za sznurki” i manipulowanie sędziami. Mówił o tym, że wcześniej przepisy były skonstruowane w taki sposób, że w przypadku nominowania prezesów sądów konieczna była współpraca trzech władz. Minister sprawiedliwości nie mógł dowolnie nominować prezesów sądów. To sędziowie w tajnym głosowaniu decydowali, czy akceptują kandydata. Jeśli nie, to decydujący głos miała niezależna KRS. Dziś wszystko zależy od ministra. To sprawia, że sędziowie wybrani przez rząd głosują tak jak ten rząd chce. – Minister sprawiedliwości przerwał kadencję tych prezesów, których chciał. Powołano osoby dające gwarancję, że będą wykonywali zadania w sposób odpowiedni – mówił Waldemar Żurek.

Niewygodni sędziowie na celowniku

Obaj sędziowie opowiadali także o szykanach, które spotkały ich w ostatnim czasie. Waldemara Żurka, który przez 13 lat orzekał w wydziale odwoławczym, przesunięto do rozpoznawczego, czyli pierwszej instancji, gdzie jest zupełnie inna specyfika pracy. Nie dostał żadnego wytłumaczenia, dlaczego tak się stało, KRS także nie odpowiedziała na jego odwołanie. Jak mówił, takich przypadków w Polsce jest więcej. – Sędzia z 20-letnim stażem z wydziału karnego została przerzucona do wydziału gospodarczego. W ten sposób próbuje się pokazać środowisku – możemy zrobić z wami co chcemy. To ma działać na pozostałych jako efekt mrożący. Nie warto mieć własnego zdania. To też dowód na to, że jeśli polityk będzie miał wpływ na ustalanie składu sądu, to sędziego będzie można przerzucać jak mebel – przekonywał Waldemar Żurek.

Z kolei Igor Tuleya mówił, że w ciągu ostatnich dwóch lat spotyka się z coraz częstszymi szykanami. Jest uczestnikiem czterech postępowań dyscyplinarnych. – Pewne działania są dla mnie nie do końca jasne. Nie powinienem być przesłuchiwany jako świadek, tylko obwiniony. Ale tak nie jest – mówił Tuleya.

Waldemar Żurek opowiadał też o szykanach wobec jego osoby. To m.in. usunięcie z funkcji rzecznika KRS, przesunięcie do innego wydziału, z inną specyfiką, czy wielomiesięczna kontrola oświadczeń majątkowych przez Centralne Biuro Antykorupcyjne, która nic nie wykazała. Agenci spośród 11 tys. sędziów wybrali 11 osób, w tym jego. Ostatnio zaczęli kontrolę jego żony, która jest w ciąży i nie jest związana w wymiarem sprawiedliwości.

Obaj sędziowie oraz organizatorzy podkreślali, że spotkanie miało walor edukacyjny. – Spotykamy się z ludźmi, bo jesteśmy otwarci, chcemy pokazywać, co się dzieje w wymiarze sprawiedliwości i jakie może mieć skutki. Będziemy trwać, a państwo utwierdzacie nas w przekonaniu, że to trwanie ma sens – zapewniał sędzia Żurek.

Igor Tuleya dodawał z kolei, że sędziowie czerpią siłę od samych obywateli protestujących przed sądami. Jak mówił, to właśnie oni zauważyli, że wprowadzane w Trybunale Konstytucyjnym zmiany mogą być zagrożeniem dla demokracji w Polsce. – Prawnicy w pierwszym momencie w mojej opinii to zbagatelizowali. Dziękujemy za to wsparcie – podsumował Tuleya.

Czytaj: http://lublin.wyborcza.pl/lublin/7,48724,23987050,waldemar-zurek-jesli-politycy-beda-mieli-wplyw-na-sady-to.html